Lotnisko LaGuardia w Nowym Jorku wznowiło działalność po dramatycznym wypadku, do którego doszło w niedzielę późnym wieczorem na jednym z pasów startowych. Pierwszy samolot wystartował tuż po godzinie 2:00 p.m. w poniedziałek, jednak pasażerowie muszą liczyć się z poważnymi opóźnieniami. Tymczasem śledczy z Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) rozpoczęli intensywne dochodzenie na miejscu zdarzenia.
Do tragedii doszło ok. 11:40 p.m., gdy samolot Air Canada Express (lot AC8646), obsługiwany przez Jazz Aviation i lecący z Montrealu, zderzył się z pojazdem ratunkowym na pasie startowym. Na pokładzie znajdowało się 72 pasażerów oraz czteroosobowa załoga. W wyniku wypadku zginęli pilot i drugi pilot – obaj określani jako młodzi lotnicy na początku swoich karier.
Według nagrań z monitoringu samolot, lądując na pasie 4, uderzył w prowadzący pojazd konwoju wozów strażackich, które zmierzały do zgłoszenia w terminalu B. Siła uderzenia była ogromna – maszyna przejechała po pojeździe, który został zmiażdżony pod kadłubem. Samolot poruszał się w momencie kolizji z prędkością około 160 km/h.
Wstępne ustalenia wskazują, że pojazd ratunkowy miał zgodę kontroli ruchu lotniczego na wjazd na pas startowy, aby dotrzeć do samolotu United Airlines, w którym zgłoszono zapach dymu. Chwilę później kontrolerzy próbowali zatrzymać pojazd, jednak było już za późno. Nagrania rozmów ujawniają dramatyczne chwile tuż przed zderzeniem: „Stop, stop, stop!” – słychać w komunikacji radiowej.
Szefowa NTSB Jennifer Homendy poinformowała, że pas startowy pozostanie zamknięty przez kilka dni, a śledczy mają do przeanalizowania ogromną ilość szczątków. Odzyskano już rejestratory lotu i rozmów w kokpicie, które trafiły do laboratorium w Waszyngtonie. Na pełne ustalenia przyczyn tragedii trzeba będzie jednak poczekać – więcej informacji ma zostać opublikowanych we wtorek. Do śledztwa dołączy również kanadyjska komisja ds. bezpieczeństwa transportu.
W wyniku wypadku hospitalizowano łącznie 41 osób – 39 pasażerów oraz dwóch członków służb ratunkowych. Jedna z stewardes została odnaleziona przypięta do fotela, po tym jak wypadła przez uszkodzony fragment kadłuba. Jej stan określono jako poważny, ale niezagrażający życiu.
Władze federalne i lokalne wyraziły głębokie współczucie rodzinom ofiar. Sekretarz transportu Sean Duffy nazwał zdarzenie „tragicznym i niepokojącym”, podkreślając jednocześnie, że bezpieczeństwo podróży pozostaje najwyższym priorytetem. Prezydent Donald Trump określił wypadek jako „straszny”, a premier Kanady Mark Carney mówił o „głęboko poruszającej tragedii”.
Gubernator Nowego Jorku Kathy Hochul zaznaczyła, że jest to najpoważniejszy wypadek lotniczy w regionie od ponad 30 lat. – „To wydarzenie wstrząsnęło Nowojorczykami” – powiedział burmistrz miasta Zohran Mamdani, zapewniając o pełnym wsparciu dla śledztwa.

Mimo że lotnisko zostało ponownie otwarte, skutki katastrofy będą odczuwalne jeszcze przez kilka dni. Władze apelują do podróżnych o śledzenie informacji o lotach i przygotowanie się na możliwe utrudnienia.







