Archipelag Japonia cz. 12 Kioto – bambusowy las, makaki i kajaki

Reklama - Advertisement
“Archipelag Japonia” – w każdą sobotę, na antenie Radio RAMPA 620 AM po godz. 5 p.m., a także na www.RadioRAMPA.com. Personalna historia Teresy Myśliwiec, reporterki Radio RAMPA, która dzieli się swoimi obserwacjami z dwu-tygodniowej podróży po Japonii. 
 
 
W Kioto mieszkaliśmy w standardowym hotelu w centrum miasta, też było ciasno, pokoik jeszcze mniejszy niż w Tokio, ale dzięki temu, że mieszkaliśmy w centrum, to wszędzie było blisko, restauracje i sklepy spożywcze mieliśmy na wyciągnięcie ręki. W związku z tym, że dzisiaj chcieliśmy się wybrać do najdalej położonych zakątków Kioto, nie rozkładaliśmy się specjalnie ze śniadaniem, ani w hotelu, ani w żadnej restauracji. Postanowiliśmy coś kupić w sklepie, wziąć do ręki i iść na autobus. I bardzo się zdziwiliśmy w sklepie spożywczym, takim wcale nie dużym, gdy przy wejściu zobaczyliśmy stolik z mikrofalówką i czajnik z gorącą wodą, a obok nich dwóch panów robotników, który przygotowywali sobie śniadanie zakupione w sklepie. Postanowiliśmy też skorzystać z tej opcji, i kupiliśmy gotową japońską zupę ramen, wystarczyło ją tylko podgrzać w mikrofalówce.  Mówię o tym, bo jednak ani w Stanach Zjednoczonych, ani w Polsce nie widziałam w normalnym sklepie spożywczym takiego gastronomicznego kącika.
 
/dalsza część tekstu pod podcastem/
 

 
 
Po śniadaniu w sklepie, z onigiri w plecaku na drugie śniadanie – wybraliśmy się do zachodniej części Kioto, dzielnicy Arashiyama – chyba najdalej położonego od centrum miejsca polecanego do zwiedzania. Autobusem miejskim jechaliśmy ponad godzinę. Tam zaplanowaliśmy zwiedzanie bambusowego lasu, parku makaków oraz spływ po rzece Hozugawa. Pod wieczór przeszliśmy od srebrnego pawilonu całą ścieżkę filozofów, aż trafiliśmy na Nashiki Market z japońską żywnością i spróbowaliśmy obłędnych Takoyaki. A teraz po kolei.
 
Bambusowy las jest absolutnie zjawiskowy, przy mocniejszym wietrze, te mega wysokie bambusowe pałki obijają sie o siebie tworząc niezwykłe odgłosy. W bambusowym lesie mozna sie poczuć, jakby w innym swiecie. Ja pierwszy raz zobaczyłam tak ogromne bambusy. Moda na spacery w tym miejscu jest bardzo duża, sądząc po tłumach jakie tam spotkaliśmy, choć podobno było ono odwiedzane przez japońską arystokrację już przed wieloma stuleciami. Ten bambusowy las nazywa się Sagano i można go zaliczyć do najsłynniejszych miejsc w Japonii. Prawdopodobnie jest to najczęściej fotografowane miejsce w Kioto, a być może nawet w całej Japonii.
 
Niedaleko bambusowego lasu Sagano stoi dom Denjiro Okochiego – nieżyjącego już popularnego aktora grającego m.in u Akiry Kurosawy. Schodząc ze wzgórza dochodzimy do rzeki Hozu, gdzie łodzie gotowe są zabrać nas na krótką przejażdżkę po rzece. Stoi na niej drewniany most Togetsukyo pochodzący z epoki Heian (VIII-XI wiek), który został odrestaurowany w latach 30-tych XX wieku. Jeśli przejdziemy nim na drugi brzeg rzeki dojdziemy do parku Iwatayama, gdzie mieszkają makaki japońskie i jest tam także punkt widokowy na Kioto. Tak właśnie zrobiliśmy – żeby zobaczyć te zwierzaczki trzeba się trochę powspinać, bo park małpek znajduje się na szczycie góry. Podobno małpek jest tu około 120, ale mnie spotkanie z jedną w zupełności wystarczyło. Zasady są takie – nie należy niczego jeść, ani nawet pokazywać jedzenia podczas pobytu w parku, poza przeznaczonym do tego budynkiem.
Nie należy patrzeć małpie prosto w oczy. Nie należy dotykać zwierząt. Nie należy kucać, należy zachować odległość około 2 metrów, a przede wszystkim – nie wolno karmić makaków swoim jedzeniem, będąc obok nich, bo wtedy atakują.
 
Ja dwa razy wyciągnęłam do nich rękę i prawie się na mnie rzuciły. Raz interweniowała nawet pani z ochrony, karcąc małpkę, że chciała do mnie podbiec. A ona po prostu zrozumiała, że skoro wyciągam rękę, to chce ją czymś poczęstować. Ciekawostką jest to, że można wejść do takiej dużej klatki, tam zakupić jedzenie, głównie orzeszki ziemne z skorupkach i stamtąd karmić małpki. Innymi słowy makaki są na wolności, a człowiek, który chce je karmić wchodzi do klatki – taka zamiana ról. Tutejsze makaki są nazywane małpami śnieżnymi, ponieważ spośród grona swoich rodaków, wybrały sobie miejsce wysunięte najbardziej na północ świata.
 
Od małpek zbiegaliśmy szybko szybko w dół, w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo chcieliśmy zdążyć na spływ po rzecze Hozugawa ichniejszymi tratwami, które przypominają ogromny kajak. A jak woda i kajaki to Paweł nie odpuści. Ostatni spływ był o 2:30 p.m., i trwał półtorej godziny, więc ostatnie łódki spływają do wyznaczonego miejsca o 4 pm. My przy bambusach i małpkach byliśmy w miejscu, gdzie spływ się kończy, a teraz trzeba było się jeszcze dostać na początek spływu. Jak pamiętam Japonia jest super skomunikowana, więc wdzieliśmy pociąg i w 20 minut byliśmy tam, gdzie trzeba. Nie robiliśmy żadnej wcześniejszej rezerwacji, były miejsca, więc kupiliśmy bilety i czekaliśmy na swoją kolej. Jeszcze przy tym czekaniu zjedliśmy smaczne Takoyaki – kolejna specjalność kuchni japońskiej. Najogólniej mówiąc takoyaki to złociste kulki, które powstają z ciasta naleśnikowego, a w środku znajdziemy ośmiorniczki z różnymi przyprawami.
 
Wracając do spływu po rzece Hozugawa, spadki wody większe niż na Dunajcu. Technika flisaków tez zupelnie inna, jest trzech flisaków na łódce, jeden ogromnym kijem bambusowych rozpędza się i stara się odbić jakby od dna, żeby odepchnąć łódkę, drugi wiosłuje drewnianym wiosłem, a trzeci siedzi z tyłu i jest sternikiem.
 
Pod wieczór pojechaliśmy do srebrnego pawilonu, bedacego świątynią, a pierwotnie miejscem zamieszkania szoguna, ale był juz zamkniety, więc troche filozofując przeszliśmy półtora kilometrową ścieżkę filozofów – cisza głębsza niż na niejednej wsi, gdzie zawsze jakiś pies zaszczeka – można spacerować i kontemplować.
 
Na koniec dnia znaleźliśmy się na ogromnym Nishiki Market, gdzie znów można popróbować wszelkich japońskich smakołyków, my po raz drugi w tym dniu popróbowaliśmy Takoyaki – pysznych japońskich kuleczek z ośmiornicami, i dowiedzieliśmy się, że nazywają je tutaj soul food, czyli pokarmem dla duszy.
 
Posłuchaj wcześniejszego odcinka:
 
 
 
 
 
 
Teresa Myśliwiec

Teresa Myśliwiec

Reporter/Redaktor radiowy. Ekonomistka z wieloletnim doświadczeniem w sektorze bankowym na różnych stanowiskach, w tym zarządczych. Doktor nauk społecznych z zakresu psychologii i wykładowca akademicki. Ponadto dyplomowany coach i doradca zawodowy.
Advertisement

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here